[Gry] Postal 2 Share the Pain [PL] + Postal 2 Apocalypse Weekend [PL] Dodane przez: FENDERIX
"To kill or not to kill? - What a stupid question!" - tym właśnie krótkim, autorefleksyjnym cytatem, chciałbym rozpocząć moją recenzję. Jeżeli ktoś z Was nie zrozumiał tej jakże dosadnej ironii, to pozwólcie mi wyjaśnić, iż "Postal 2" w głównej mierze nastawiony jest na zabijanie z brakiem jakiegokolwiek uzasadnienia wobec kogokolwiek, a już z pewnością samego siebie. Zapamiętajcie to dobrze, w tej grze nie ma jakichkolwiek moralnych zasad, a sam bohater w chwili popełniania samobójstwa (poprzez wyciągnięcie zawleczki granatu i umieszczeniu go w swoich ustach) mówi "I regret nothing". Nie dziwi zatem fakt, iż pudełko z grą jak i CD opatrzone są czerwoną cyferką 21, oprawioną w czerwone kółeczko. Znak ostrzegający o tym, że produkt jest skierowany do osób powyżej dwudziestego pierwszego roku życia...
Skoro już wszyscy nastawiliście się na maksimum brutalności, pozwólcie iż przejdę teraz do samej gry. Nasz główny bohater (którym sterujemy z perspektywy pierwszej osoby) nie ma imienia ani nazwiska, wszyscy nazywają go po prostu "Koleś". Koleś zamieszkuje małe, spokojne amerykańskie miasteczko Paradise. Jak się wkrótce przekonamy, właśnie w tej mieścinie rozpęta się największe dotychczasowe piekło Ameryki. Gra jest podzielona na 5 dni (od poniedziałku do piątku), podczas których nasz nieustraszony podejmuje się wykonywania różnych, najczęściej najbardziej przyziemnych zadań. I tak mamy odebrać zaległą pensje w pracy, kupić mleko w najbliższym sklepie, ukraść z lasu choinkę na Święta Bożego Narodzenia (w środku lata), a nawet wyspowiadać się w kościele. Wszędzie dookoła spotykamy zwykłych, szarych ludzi zaabsorbowanych własnymi sprawami. Naszym oczom ukazują się drobne przestępstwa, kradzieże na ulicy i towarzysząca im interwencja policji. W tym momencie nasuwa się pytanie "gdzie w tym wszystkim zabawa?". Cały trik polega na tym, iż "Koleś" nie jest do końca zrównoważony. Posiada niezwykłą zdolność chwytania w swoje ręce wszystkiego co może być wykorzystane w najbardziej brutalnych morderstwach, ba potrafi nawet rozpiąć rozporek przed funkcjonariuszem organów ścigania i bez żadnych skrupułów nasikać na niego. Zabić można każdego, w tym wielkie paradujące po zagrodzie słonie. Asortyment broni, które przy tym wykorzystamy, przerasta umysł niejednego psychoza. Od prostej pałki, baseballa po samonaprowadzającą wyrzutnię rakiet, napalmu, snajperkę jak i kanister z benzyną i zapas zapałek firmy "make me hot baby". Wszystkie misje w grze mają tak zwane urozmaicenia. Np. proste zadanie zwrócenia książki do biblioteki komplikuje się w chwili, gdy biblioteka zostaje zaatakowana przez lokalnych obrońców przyrody, a zrealizowanie czeku w banku staje się awykonalne przez atak złodziei. Dodatkowo większość misji można wykonać na kilka sposobów. To czy wybierzemy drogę pełną anarchii i brutalności czy raczej będziemy się zachowywać jak wzorowy obywatel - zależy tylko od nas samych. Jednak całkowita bezkarność nie zostanie puszczona płazem. Należy liczyć się z interwencją policji, która może skończyć się w miejscowym areszcie (z którego ucieczka dostarczy niezapomnianej frajdy).
Teraz coś więcej odnośnie grafiki i strony audio. Muszę przyznać, iż według mnie grafika wygląda naprawdę ładnie. Oczywiście do "Half Life´a 2" czy "Dooma 3" wiele jej brakuje, ale jak na produkt klasy Postala jest ona naprawdę przyjemna. Wszystkie bronie, efekty ich użycia, rozpadające się głowy ludzi naprawdę potrafią nacieszyć oko ładnymi animacjami. Dwie rzeczy, które mi się nie podobały to model wykonania choinek i wielkie słonie, których wygląd pozostawia wiele do życzenia. Muzyka, no tutaj jest już gorzej bo poza paroma drętwymi kawałkami nie usłyszymy nic ciekawego. Jej mizerność jednak nadrabiają wszystkie odgłosy otoczenia, wybuchy, krzyki biegających w panice ludzi jak i (chyba najlepsze z całości) głupkowate i chamskie odzywki naszej postaci.
Czas na konkluzję. "Postal 2" jest grą niezwykle brutalną, krótką (można ją przejść w 3-4 dni), której głównym celem jest zabijanie Bogu winnych przechodniów. Jeżeli ktoś z nas lubi takie zabawy to jak najbardziej mogę mu tę grę polecić, gdyż będzie się przy niej bawił jak przy niczym innym. Bardziej ambitnym, którzy liczą na zawiłą fabułę, ciekawy i wymagający system misji oraz wysoką grywalność muszę niestety powiedzieć nie. Co jak co, ale ile można polewać ludzi benzyną i beztrosko rzucać w nich zapałkami?
Plusy:
+ teksty głównej postaci
+ fascynująca prostota i możliwości zabijania
+ duży wybór ciekawych broni
Minusy:
- muzyka
- za mało misji
- prostota gry
- umiarkowana grywalność
Ocena ogólna: 6/10
Postal 2
Wydawca polski: Licomp Empik Multimedia
Data wydania polskiego: 5/2003
Data wydania oryginału: 4/2003
Oryginalna strona gry: http://www.gopostal.com/
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 98, Windows ME, Windows 2000, Windows XP
POSTAL 2 APOCALYPSE WEEKEND
Wymagania sprzetowe:
Procesor 800 MHz, 256 MB RAM i 64 MB karta graf.
Od kiedy sięgam pamięcią, wszelkie ataki na gry komputerowe nigdy (no, prawie) nie przynosiły żadnego skutku. A nawet wręcz przeciwnie. Doskonale pamiętam, że w chwili, gdy do sklepów trafiał od dawna oczekiwany Diablo 2, telewizja TVN postanowiła zrobić mu darmową reklamę w postaci krótkiego, lecz treściwego reportażu. Redaktor, który "recenzował" grę, całkowicie nie znał tematu, gdyż przedstawił jedną ze złotonośnych kur Blizzarda jako produkt propagujący satanizm (sic!) i, co gorsza, brutalność. Później wszystko przycichło, ale tylko do pewnego czasu. Oto w sklepach pojawił się Postal 2, wydany przez firmę LEM, za bardzo niską, jak na tamte czasy, cenę (49 złotych). Gra sprzedała się w bardzo dużym nakładzie, a żeby zliczyć ilość skarg zatroskanych rodziców, trzeba by posiadać komputer ekstra klasy. I tak dobrze, że rodzice nie pikietowali przed siedzibą dystrybutora (tak było przed budynkiem producenta - firmy Running With Scissors - tuż po premierze Postal). W chwili, gdy czytacie ten tekst, inny polski wydawca - Axel Springer - postanowił podnieść swoje notowania, ponieważ do kiosków w całym kraju trafił oficjalny dodatek Postal 2: Apocalypse Weekend.
Na początek podkreślę, że nie jestem zwolennikiem brutalności. Wręcz przeciwnie, brzydzę się nią i jak najbardziej potępiam. Ale uważam, że wszystko jest dla ludzi i z tego co mi wiadomo, wiele osób (w tym i ja) grających w takie gry, jak Grand Theft Auto, Carmageddon czy rzeczony Postal traktuje te produkty jako odskocznie od szarego, pełnego napięć i stresów życia. Oprócz tego uważam, że takie gry powinny być sprzedawane użytkownikom pełnoletnim, gdyż przekazywane treści mogą się negatywnie odbić na młodym, nie wykształconym umyśle. Jeżeli więc zasięgnęliście porady lekarza lub farmaceuty, przejdźcie do następnego akapitu recenzji.
Nie tak dawno, jakoś na początku września, mogliście przeczytać zapowiedź Postal 2: Apocalypse Weekend, będącego rozszerzeniem nie wymagającym podstawowej wersji gry. Jak być może pamiętacie z opisywanego we wrześniu zwiastuna, Postal Dude (Koleś z Postala) budzi się w szpitalu po tym, jak jakiś bliżej niezidentyfikowany osobnik postrzelił go w głowę. Oprócz silnego bólu głowy, który doprowadza naszego anty-bohatera do szaleństwa, Postal Dude dowiaduje się, że jego żona chce się rozwieść, a ukochany pies został zabrany na dziwne badania do tajemniczego schroniska. W takie poniedziałki, jak ten, chce się tylko wyć do księżyca, zabrać dwururkę z haka i kogoś zastrzelić. Dokładnie tak samo postawiana Dude. Jednak już po wyjściu z kliniki zauważa, że jego kochane miasteczko Eden jest jakieś dziwne. Wszystko zostało zrujnowane, a po ulicach pałętają się, oprócz zwykłych szaraczków, jakieś gbury o bardzo jasnej karnacji, mówiąc wprost: zombie. Coś z tym trzeba zrobić, ale jak to mówią zawodowi lenie: co masz zrobić dzisiaj zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego. Jak pomyślał tak też uczynił... Pierwsze moje odczucie, gdy usłyszałem o takiej oprawie fabularnej, było takie, że twórcy za dużo razy oglądali głośny film Danny´ego Boyla "28 dni później". Jeżeli oglądaliście ten hit, zauważycie z pewnością, że oba scenariusze praktycznie niczym się nie różnią. Plagiat? Jak najbardziej, ale za to w jakim stylu!
Założeniem twórców było stworzenie bardziej grywalnej gry, w której główna zabawa nie będzie leżeć w zabijaniu kolejnych przechodniów, lecz w wykonywaniu następujących po sobie zadań (całkowicie odwrotnie, niż w Postal 2). Mówiąc szczerze, udało się to tylko połowicznie. Owszem, mamy mnóstwo ciekawych i oryginalnych misji, ale mapy, na które zostajemy zrzuceni, są poustawiane bardzo chaotycznie i często nie da się ich powiązać z niedawno ukończonymi poziomami. Osobiście podchodziłem do rozgrywki tak samo, jak do oryginalnego P2 i dzięki temu się nie zawiodłem, ale każdy, kto myślał, że Postal Dude nareszcie będzie miał jakiś cel w życiu, może się bardzo zawieść. Przede wszystkim, jesteśmy zmuszeni do chodzenia tam, gdzie ustalił to producent, a nie tam, gdzie chcemy. Jest to całkiem spora wada, biorąc pod uwagę swobodę w wykonywaniu zleceń, jaką dawała nam poprzednia część.
Uraz głowy Postal Dude´a to nie tylko element fabuły, lecz także ważna część zabawy. Kilka razy podczas rozgrywki obraz zmienia się, a wszystko co znajduje się na mapie, jest w mniejszym lub większym stopniu modyfikowane. Już na samym początku gry, kiedy to wychodzicie ze szpitala, zauważycie, że w pewnym momencie czyste i sterylne ściany, zostają pokryte czerwoną substancją, którą do złudzenia przypomina krew. Dzięki temu zabiegowi gra w Apocalypse Weekend nie jest nużąca i jednostajna oraz pozwala na poznanie umysłu psychopaty. Bo kto o zdrowych zmysłach wszędzie widzi wrogów, których należy zabić, a jedynymi płynami, jaki uważa za właściwe są alkohol i krew?
Poziomy zawsze były mocną stroną serii Postal i nie inaczej jest w przypadku Apocalypse Weekend. Wszystkie plansze, na jakich przyjdzie nam siać zgorszenie i przelewać krew, są bardzo długie i niezwykle interesujące. W zapowiedzi podałem tylko kilka przykładów: rezerwat słoni, baza szkoleniowa Talibów oraz piekło. Do nich należy jeszcze dodać kilka perełek, które bardzo często powodowały u mnie nerwowy śmiech oraz częste bóle brzucha. Ciekawie zaprezentowano siedzibę jednej z konkurencyjnych firm (ciekawe, czy w ogóle ktoś konkuruje z Running With Scissors), która bezczelnie ukradła dysk z ukończonym już Postalem 3. Oprócz tego zwiedzimy willę, w której pracownicy RWS odpoczywają po ciężkich miesiącach pracy nad kolejnymi odsłonami "przygód" Dude´a, bazę wojskową oraz kilka plansz, w których biegamy po ulicach Edenu. Każda z map jest inna i wymaga przyjęcia innej taktyki zabijania. Dla przykładu w willi znajdziemy wielu przyjaciół (w postaci programistów z RWS), którzy załatwią za nas kilku przeciwników. W tym miejscu pojawia się bardzo specyficzny żarcik producenta - wszystkie napotkane w budynku postacie, nie licząc oczywiście truposzczów, są nieśmiertelne, można nawet powiedzieć, że zostały wykreowane na bogów. Czyżby to był znak, że nasze dzieci, a nawet wnuki będą grywać w kolejne części Postala?
Jak wielokrotnie wspominałem, oprócz zwykłych ludzi napotkamy także wiele rodzajów nieumarłych, którzy niestety są bardzo prostymi przeciwnikami. Wzorem wielu horrorów (w tym nieśmiertelnej Nocy Żywych Trupów), jedynym skutecznym panaceum jest strzał między oczy. Co ciekawsze: odcięcie głowy nie spowoduje, że delikwent upadnie i po raz drugi umrze. Nie ma tak łatwo. Pozbawione głowy ciało nadal będzie zmierzać w naszym kierunku (ciekawe jak, bo na pewno nie "na nosa") dopóki ostatecznie nie odstrzelimy mózgu. Osobiście uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo nie jest sprzeczne z żadnymi zasadami stworzonymi przez twórców horrorów, a poza tym sprawia, że gra nie jest taka prosta (szczególnie, gdy naraz atakuje nas, powiedzmy, 15-tu zombie).
Oprócz nieumarłych w grze pojawiają się także krowy chore na BSE, które niestety są wprowadzone tylko dla żartu, ponieważ nie stanowią żadnego realnego zagrożenia. Ot, raz na jakiś czas przeprowadzą niezgrabną szarżę, którą ominęłoby nawet dziecko i to z palcem w nosie. Koty, które najadły się za dużo szaleju i na dodatek są fanami diabła tasmańskiego, będącego wizytówką kreskówek z przygodami królika bugsa. Będąc w trybie "zwidów", gracz może napotkać na zminimalizowaną wersję i tak malutkiego Gary´ego Colemana. Skrzaty te ukochały sobie granaty i atakowanie w dużych ilościach, dlatego też walka z nimi może spowodować nadmierne wydzielanie się potu. Jednak najbardziej śmiałem się, gdy zza rogu wyskoczyło coś, co oprócz jęczenia gadało dziwne słowa pod nosem. Okazało się, że jest to zombie chory na syndrom Tourette´a, który objawia się niekontrolowanym przeklinaniem i tworzeniem bardzo ciekawych "wiązanek", których nie powstydziłby się żaden pijak upity tanim winem. Majstersztyk, sprawiający, że gra nie tylko nas odstresowuje, lecz od razu poprawia humor.
Tak jak wspomniałem w zapowiedzi, w Apocalypse Weekend pojawią się trzy nowe rodzaje broni: kosa, maczeta-bumerang oraz młot kowalski. Zacznę może od narzekania, a mianowicie przedstawię ostatnią z "zabawek". Nie dość, że jest ona bardzo nieporęczna i bardzo wolno wolna, to jeszcze nieskuteczna na przeciwników uzbrojonych w broń palną. Całkowicie inaczej ma się sprawa z pozostałymi dwoma. Dzięki kosie możemy stać się mrocznym kosiarzem, który bez skrupułów będzie zabierał ludzkie dusze i przesyłał je wprost do piekła/nieba (niepotrzebne skreślić). Maczeta, oprócz sadystycznego zastosowania (obcinanie poszczególnych członków), posiada także drugi typ ataku - bumerang, czyli powrót do ręki po wcześniejszym wyrzucie. Młotem i kosą także można rzucać, ale jest to raczej znak bezradności i skrajnej głupoty, ponieważ obie bronie nie wrócą do nas, więc jeżeli chcemy je odzyskać, sami musimy się po nie przejść.
O oprawie wizualnej nie ma co pisać, ponieważ firma Running With Scissors w ogóle jej nie ruszyła. Uważam, że to był dobry ruch, gdyż silnik graficzny napędzający Postal 2: Apocalypse Weekend całkowicie wystarcza, by dobrze pograć, a przecież nie po to uruchamia się tego typu produkt, by podziwiać przyrodę, efekty specjalne czy sposób, w jaki stworzeni są przeciwnicy. Jest jeszcze jeden pozytyw tego rozwiązania. W dobie, kiedy twórcy prześcigają się w tworzeniu coraz to bardziej zaawansowanych silników graficznych, a wymagania sprzętowe niemiłosiernie rosną, gracze dostają produkt, który bez większych problemów ruszy nawet na słabszym sprzęcie.
Na koniec słów kilka na temat polonizacji. Określę ją jednym słowem: FENOMENALNA. Polacy postarali się, by lektor nie był kolejnym nudnym aktorem, który sądzi, że wystąpienie w jednym kasowym filmie robi z niego gwiazdę. Polski Koleś (z ang. Dude) jest tak samo sarkastyczny, a jego wysokie mniemanie o sobie (wiele razy przyrównuje się do słynnego Toma Cruise´a) sprawia, że brzuch ze śmiechu będzie nas do końca życia boleć.
Podsumowując: dostajemy do grę dopracowaną i bardzo ciekawą, posiadającą jednak kilka drobnych błędów, które co po niektórych mogą zirytować. W sumie Postal 2: Apocalypse Weekend to produkt nie wymagający jakiegokolwiek zaangażowania szarych komórek, tak samo jak wysoko oceniany Serious Sam. Ocena jest całkowicie uzależniona od frajdy, jaką sprawiło mi przemierzanie kolejnych pomieszczeń, dlatego też zdecydowałem się na wystawienie 8/10. Jeżeli jednak brzydzisz się przemocą i brutalnością, nie lubisz czarnego humoru i liniowości, to spokojnie możesz odjąć 3 oczka. [...]
![]()
![]()
Podobne wątki:




Witamy serdecznie na naszym forum 

LinkBack URL
About LinkBacks




Odpowiedz z cytatem
Bookmarks