Czegoś podobnego w kościołach dawno nie było.
Każde wybory to dla księży okazja do wypowiedzenia się na ulubiony temat: polityki. Ale te wybory są specyficzne pod wieloma względami. Walka, choć wygląda jakby jej wcale nie było, w rzeczywistości jest bardzo ostra - bo PiS od dawna nie był tak bliski zwycięstwa.
Zwycięstwo PiS byłoby zwycięstwem Polski konserwatywnej. Polski katolickiej. Polski dbającej o to, by wszystkim żyło się lepiej - pod warunkiem że noszą sutannę albo habit. Ta Polska to nie żaden margines, wieś tudzież inne małe miasteczka. Ta Polska jest wszędzie.
Na przykład w podtatrzańskim Poroninie, gdzie ksiądz bez żenady poprosił o przyjście ma mszę z dowodem osobistym, żeby można było od razu złożyć podpis na liście wyborczej, dostępnej w zakrystii. Jednej, konkretnej liście wyborczej. Liście kandydata Prawa Sprawiedliwości.
Na przykład w Nowej Soli, gdzie ksiądz zachęcał wiernych, by poszli złożyć podpis na Jarosława. Daleko nie mieli, wystarczyło wyjść przed kościół.
Na przykład we Wrocławiu, którego arcybiskup chce, żeby Polska stała prawem i sprawiedliwością. Jego rzecznik mówi, że to z Biblii, dokładniej z 33. psalmu, gdzie wyrażenie prawo i sprawiedliwość pojawia się wiele razy.
W Lublinie z kolei na rzecz Prawa i Sprawiedliwości, ale nie tej biblijnej, tylko takiej znanej partii agitowali pod jedną z parafii członkowie jednego z kół modlitewnych. Nikt się do nich nie przyznał, ale zapewne tylko dlatego, że pytała "Gazeta Wyborcza".
Podobnych sytuacji w Polsce nie brakuje. Kościół znów murem stanął za PiS-em. Dlaczego? Ano zapewne dlatego, że spodziewa się czegoś w zamian. Joanna Senyszyn ma nawet jeden malutki pomysł, czego Kościół może chcieć od PiS.
A jeśli uda się utrzymać Pałac, będzie chciał coraz więcej i więcej.




Witamy serdecznie na naszym forum 

LinkBack URL
About LinkBacks




Odpowiedz z cytatem


Bookmarks